wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowując 2013

No no, moi drodzy, dzisiaj mamy sylwester! A to oznacza nic, tylko koniec roku 2013!


 

Nie ukrywam, ten rok nie był dla mnie najlepszy. Tyle rzeczy się wydażyło, ktore chciłabym wymazać sobie z pamięci... Po ierwsze, Rudiego zaatakował jakiś agresywny kundel i to dwa razy. Raz Staff mił rozwalony pysk (duża, głęboka rana) raz prawie nic mu się nie stało, ale wiadomo, zawsze to są nerwy. Po drugie na wakacjach mi prawie uciekł i to dwa razy. Po trzecie - klapa w szkole. Z pianina dostałam 4++  (Tosamo co 5= tylko, że na świadectwie masz 4) i przez to nie miałam czerwonego paska a średnią mi obnizyli z 5.70 do 5.60 :/. Po piąte, nie pojechałąm na mój wymarzony obóz z psem... Po szóste, miałam się spotkać z koleżanką w sylwka, ale tata sie nie zgodził i nasprawdopodobniej będę siedzieć na kanapie w salonie i pożerać resztki murzynka, które nam zostały ze świąt (Gosiaku srasznie cię przepraszam jeszcze raz ;____;) ...

Dobra, ale nie narzekajmy, w końcu przydarzyło się też masę dobrych rzeczy!
We wrześniu przeszłam do drugiego, a potem trzeciego etapu olimpiady z j.Polskiego. Rudi robi coraz wieksze postępy w przywołaniu. Nauczyliśmy się 5-ciu nowych sztuczek i próbujemy sił w obedience, oczywiscie prowizoryszcznym :3. Postanowiłam ćwiczyć z nim agi, i od kwietnia zapisujemy się do GRAFa albo do Freex'ów (nie wiem co lepsze ;D). Na wakacjach zaczął pływać w jeziorze i całkiem nieźle mu potem szło. Dowiedzialam się, jak on kocha mnie, i jak ja jego. Zaufałam mu, i wiele razy tego pożałowałam, ale również cieszyłam sie, keidy Rudward odwołwal sie od wielkiej suczki mastiffa z którą właśnie się bawił. I najważniejsza chyba ze wszytskich  - zrozumiałam, ze oprocz psow, moją największą pasją jest fotografia.


Aaa, no i nie można pominąć tego, że założyłam, a właściwie odnowiłam założonego rok wcześniej bloga! Przez ponad 12 miesięcy nie pisałam postów, aż nagle mnie wzięło, i postanowiłam, że zacznę go prowadzi regularnie. Opłaciło się! Wszyscy jesteście WSPANIALI <3. W ciągu dwóch miesięcy prawie stuknęło nam 50 obserwatorów, i 2,000 wyświetleń (prawie, bo zabrakło 3 obserwatorów i jakiś 30 wyswietleń) :D! Nigdy nie myślałam, ze tak bedzie, a tymczasem pod ostatnim postem było ponad 20 komentarzy :D! Od razu mogę zapewnić - nie mam zamiaru przerywać! To daje mi mnóstwo radości, a emocje z przeżytych dni, zdjęcia, wspomnienia - one tu będą, aż do końca. ^^


Moje postanowienia? Cóż, hmmm, ehhh, mmm, hmmm...
Trochę tego jest :P.
~Przywołanie
Muszę z Rudim to powałkować. Codzienne treningi powinny dać radę. Już jest o wiele lepiej - wczoraj na Kępie Potockiej odwoływał się od psów! Od PSÓW!!! :D. Jest progres. Jeszcze trochę, i będę mogła go puścić bez liny ^^!
~Kastracja
Tak, może i bez niej sobie jakoś poradzimy, jednak wolalabym przeprowadzić en zabieg. Już od dawna zaczytuję się w róznych artykułach, sprawozdaniach, książkach o weterynarii. CHce wiedzieć jak najwięcej, by mieć pewosć , że zabieg wyjdzie pomyślnie, i że to będzie z krzyścia dla Rudzia. Na pewno skończyłaby się samcza agresja - agresja wodbec innych dominujących psów. No i ucieczki. I z przywołaniem byłoby łatwiej. Choroby rozrodcze wykluczone... Sporządzam listę "za" i "przeciw", moze macie jakies sugestie?
~Agility
Jak już pisałam - zapisujemy się na agi od kwietnia. Po wsyztskich testach będę miałą już wiecej czasu, no i nareszcie będziemy mogli z Rudwardem cwiczyć na torze. Morzy mi sie to od ponad roku, kiedy to przez przypadek natrafiłam na filmik z jakiś zawodów agility na YT. Nie mogę sie neistety zdecydować pomiędzy dwoma szkołami - GRAF czy Freex? :3
~Annówka 2014
Moje marzenie w tym roku może, może dojdzie do skutku! Moja mama już prawie zgodziła się bym pojechała na obóz agility do Annówki! Wyjazd tam planuje również kilka moich znajomych psiar, a zajęcia tm są podobno świetnie prowadzone i na 100% nie będę się tam nudzić! :3 Dlaczego więc nie spróbować? Będzemy juz pewnie po miesiącu agilitowania, więc istnieje maciupeńka szansa że się totalnie nie skompromituję :3
~Foto, foto, i jesczze raz foto!
Nic dodać, nic ując. Focę i focę, moje zdjecia ciągle nie są perfekcyjne, ale i tak abrzdiej mi się [odobają niż te z zeszłego roku, więcej wiem, więcej ogarniam. Narazie zgłębiam tajniki Lightrooma, usiłuję dogaadać się z obiektywem 50mm f/1.8 (taktaktak, on już jest! :D). Zobaczymy co z tego wyniknie ;). Jedno wiem na pewno - bez pracy nie ma kołaczy, a w tym przypadku, dobrych zjdęć ^^!

Pięćdziesiątka <3

To by było na tyle, a Wam wszystkim życzymy z Rudim, by rok 2014 był zdecydowanie lepszy od tego, z pechową trzynastką!
Happy New Year, blogowicze! <3

Ps: Wasze psy boją się petard? Mi sie dostał jakiś spokojny osobnik - gdy słyszy huki od razu zasypia :3

Ps2: Czy ktoś byłby w stanie zrobić mi jakiś szablon na bloga? Niestety nie mam aktualnie srodków, więc musiałoby to być za darmo... Z góry dziękuję ;*


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych świąt!

Wigilia już jutro! :3 Hah, a po niej jeszcze wolne do 7-go stycznia ^^.


Piłka KONG Sqeezz doszła już wczoraj, raz na próbę nią pisnęłam, a pies od razu znalazł się w moim pokoju :D. Coś czuje, że spodoba mu się nowa zabawka. Kupiłam w rozmiarze eL, i dobrze, bo gdybym zamówiła eMkę, byłaby za mała ;).



A takie fajne coś nam dodali do piłeczki :3

Cóż, ale przejdźmy do rzeczy - wiem, że trochę późno, ale chciałabym Wam wszystkim, którzy odwiedzają blog, lub przypadkowo tutaj trafili, życzyć

Wesołych Swiąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2014!


Rudolf czerwononosy ;D
Lampki  mają taką  cuuudną poświatę...
Ps: Niestety to jeszcze nie są zdjęcia z 50mm f/1.8 :c dostanę takowy dopiero jutro ;-;

środa, 18 grudnia 2013

Swięta za pasem


W sumie, dopadła nas nuda, Rudward całe dnie tylkoby spał...

Ale mamy pocieszenie - niedługo święta! :D
Ten ukochany, magiczny czas, spotkań z rodziną, jedzonka i... Prezentów :3

Właśnie, prezenty... już tylko tydzień został do Wigilii, a ja jeszcze nie zamówiłam upominków dla Rudaska ;o! Nieee, i to wcale nie z powou, że ciągle się nie zdecydowalam, nieeee, w ooogóle... Dobra, chyba każdy załapał tę ironię ;D. Ciągle nie mogę się zdecydować! Najpóźniejszy dzień, w którym będę mogła zamówić cokolwiek, to dziś, Jeśli złożę zamówienie później, to paczka nie dojdzie do świąt! Niestety, zawsze byłam z tych osób, którym trudno jest podjąć decyzję...

No nic, ale kiedyś trzeba to zrobić. Postanowiłam więc - zaraz siadam przed Guglem i szukam sklepów. Mam nadzieję, że jeszcze ktokolwiek będzie przyjmował zamówienia, i że znajdę gdzieś to, co chę kupić. Mianowicie jeśli chodzi o zabawkę - zakupię piłkę KONG Squezz, to już pewne, niebieską albo fioletową, w rozmiarze L ;). Pewnie na liście prezentów znajdą się też jakieś mokre smaczki, najchętniej wybrałabym te z Let's Bite! :). No a jeśli chodzi o tę piekielną obroże...


Hahah, teraz pewnie zastanawiacie się czemu piekielną... Ano dlatego, że NIE UMIEM WYBRAĆ! Nie ma naszej wymarzonej z ćwiekami (znaczy się jest, ale kosztuje 120zł, a takiej drogiej to ja nie chcę kupować :p) a w tych wszystkich Furkidzach, Dog Stylach i OhMyDogach jest za duży wybór. Jednak chyba podjęłam decyzję - zwykła obroża z OhMyDog, czarna, ale z "adresówką na klamrze" :3. Tak, to by chyba było tyle jeśli chodzi o Rudzia . No, oczywiście poza długim spacerem o północy (który zawsze odbywamy w Wigilię c;).


Zdjęcia sprzed roku, bo innych niestety nie mam - choinki narazie brak, więc klimatycznych obrazkow przed choinki nie ma na razie ;c. Drzewko pojawi sie u nas dopiero w sobotę, i do tamtej pory nie będzie fotek z kolorowym bokehem. Jednak już właśnie w ten weekend otworze pudełeczko z moim wymarzonym obiektywem 50mm! <3

Puki co, życzę wam dobrych przygotowań do świąt! A w weekend dam pierwsze fotki z przysłoną 1.8! :D






poniedziałek, 9 grudnia 2013

Śnieg był i... się zmył

No ja chyba zaraz zwariuję!
Przyszedł sobie pan Ksawery i przez niego mam teraz katar i kaszel! Bezczelny! Ale nie o to chodzi... Pan wietrzyk nawiał góry śniegu, ale mija noc, i następnego dnia... Śniegu prawie brak! :o Leży dosłownie parę kupek :c A tak liczyłam, że zrobię śliczne śnieżne zdjęcia, ze pobawimy się w białym puchu... :c


Tyle śniegu pozostało... i mimo iż świeci słońce, nie m już tego magicznego klimatu zimy :<
Muszę najwidoczniej jeszcze trochę poczekać...
Aczkolwiek to jest dziwne. Zawsze pada wieczorem, kiedy jest cemno i zdjęć się nie zrobi. Następnie rano już nic nie ma :c. Ksawery, dorwę cię, jeśli nie przyniesiesz więcej śniegu! -.-



A, i mam dobrą wiadomość! Na świętourodziny (wigilia = 24 grudnia, moje urodziny 6 stycznia) dostanę moją wymarzoną piędziesiątkę! :D W Fotojokerze wyczaiłam bez dostawy za 399zł ^^ Mniej niż cztery stówy :3.
Może dzięki temu moje zdjęcia z (możliwym) magicznym bokehem ędą trochę lepsze? Fajnie by było :) Marzę, by kiedyś dorównać Marysi z bloga La vida Loca!, bo jej zdjęcia są przepiękne <3. Jednak daleko mi do akiego pozomu, a poza tym ogranicza mnie przywołanie - podczas sesji spuścić Rudzia... eh, mało prawdopodobne :<. A na dodatek teraz treningi są coraz żadsze, i z dużą częstotliwością będziemy mogli je wznowić dopiero na wiosnę, bo ciągle pada deszcz :/. Kurcze, ale tak strasznie chciałabym móc puścić udzia bez smyczy, a tak to i tak lina go ogranicza :c. Ale trening czyni mistrza, może już w przyszłym roku zrobię pierwszą sesję BEZ SMYCZY? ^^


Pozdrawiamy!
H&R

czwartek, 5 grudnia 2013

Po prostu miłość

Kocham mojego psa nad wszystko na świecie. Dzisiaj utwierdziłam sie jeszcze bardziej w tym przekonaniu!

Rano mianowicie wyszłąm z psem na spacer rano. Ubolewałam sobie w duchu nad tym, że wczoraj około 21.00 padał śnieg, napadało go tyyyyle, ale przez noc się rozpuścił. Piesio bawił sie, biegał, i obwąchiwał trawkę. Nagle, z oddali dotarło do nas szczekanie. Na choryzoncie pojawił się pies. Ogromny owłosiony kundel z obnażonymi zębami. Przestraszyłam się. Olbrzyma gonił właściel wrzeszcząc "k***a Koda, wracaj tutaj!!!" a pies był coraz bliżej mnie i Rudiego. Stanęłam w miejsu jak wryta. Nie wiedizałam co robić! Gdy postanowiłam się wycofać z psem, olbrzym dopadł Rudiego i rzucił mu sie do gardła!!! Zaczęłam się wydzierać na facia od psa, niech pan zabierze tego psa!!! Pan ów wydzierał się tylko na czworonoga, i nic nie robił oprócz tupania nogą. Tymczasem kundel atakował Rudiego! Niewiedziałam jak zareagować, Rudi na szczęście umiał się obronić, ale i tak bałam się, że coś może mu się stać. Zaryzykowałam. Podbiegłam do psów i próbowałam złapać za smycz wyrwaną z ręki właściciela. Nie udało mi się to, lecz pan tego agresora był szybszy, i odciągnął psa od mojego staffa. Matko, jaką ulgę poczułąm! Bałam się, że mój pies nie przeżyje. Ten oblrzym był... no był olbrzymi! Pan zaczął plątać się w przeprosinach, że pies mu się wyrwał, że cośtamcośtam, blablabla... Ja popatrzyłam na niego tylko, i powiedziałam, by następym razem bardziej uważał na psa.  Tyle. A miałam mu ochotę tak nawrzucać, że... >.<

Nie piszcie mi, że źle postąpiłam, czy coś. Działałam w maksymalnym stresie, a ojego psa atakował agresywny, większy od niego kundel. Uwierzcie, nie umiałąm trzeźwo myśleć. Jedyne, na co było mnie stać, to wrzeszczeć "Spadaj stąd psie!! Won!!! NIECH PAN ZABIERZE TEGO PSA!!!".

To wszystko miało miejsce w przeciągu 10 sekund. Ale tyle wystaczyło, bym później rozpłakała się, spóźniła do szkoly, i martwiłą sie o Rudwarda przez cały dzień. W sumie nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że w 10 krótkich sekund uświadomiłam sobie, jak bardzo kocham kmojego psa, że jest moim największym skarbem, przyjacielem na dobre i złe, że nie ma takiego drugiego na świecie, i że bez niego, nie wyobrażam sobie życie. 10 strasznych sekund przypomniało mi, że bez Rudiego, moje życie byłoby szare, bure, i przede wszystkim SMUTNE.

Rudi na całe szczęście, oprócz małej rance na udzie nie odniósł żadnych obrazeń, i zzchowuje się normalnie! Dzisiaj po powrocie ze szkoły, gdy tylko otworzyłam drzwi rzucił sie na mnie w terworze radości <3. A ja na niego! Wygłąskałam go, wytarmosiłam, wytuliłam, i wyszeptałam mu na ucho - Rudi, KOCHAM CIĘ piesku <3.


niedziela, 1 grudnia 2013

Zimo, przyjdź!

No no, proszę, dzisiaj mamy pierwszy grudnia! A to oznacza jedno - że zbliża się zima. A właściwie to dwie rzeczy - zimę i święta :D

I to i to lubię - kocham jak pada śnieg, ubóstwiam zabawy w zaspach z Rudim, za każdym razem jak widzę jego nochal cały w śniegu chce mi się śmiać :D. Niestety, u nas (Wrrrrr  po raz 12372858509) śniegu ciągle nie ma :c. Znaczy sie raz padał przez 4 minuty (cztery minuty bezgranicznego szczęścia...) ale sie nie utrzymał! Nawet raz pojawiła się szadź! Żałuję że wtedy nie wzięłam aparatu na spacer z psem, bo już później niczego takiego nie było, a lód pokrył wszystko - trawę, liście, gałęzie...  ; - ;

Zima 2013
Zeszłej zimy Rudi chodził jeszcze w obróżce. W tym roku musieliśmy zamienić ją na szelki, z powodówzdrowotnych - mordka zachorował na zapalenie tchawicy (codzienne zastrzyki u weta, ogólnie dość poważna choroba :C) i po prostu nie było wyboru, nie chcieliśmy ryzykować i Rudzio chodzi teraz w szelach. Ale na święta...

Liz :3

Właśnie, doszłam do tematu świąt! :3 Uwielbiam Boże Narodzenie, i atmosferę która wtedy panuje, choinkę, rodzinne spotkania, zupa śliwkowa... (u nas zawsze <3). A przy okazji prezenty :).

To w zeszłe święta ;)

Jeśli chodzi o prezenty to dla Rudzia, mam kilka pomysłów, ale za nc nie mogę się zdecydować! W ofertach sklepowych jest przecież tyle zabawek, smaczków itp... Ale w sumie, oprócz tego, że muszę nabyć Rudwardowi jakąś nową piłkę (skłaniam się do piłki KONG Squeeze, co o niej sądzicie? Podobno dużo wytrzymuje, a to dla mnie ważne ;D) niespodzianką tych świąt będzie... Obroża! c; 

Egen Zima 2013

Zgadza się, obroża. Rudi już pozbył się problemów z tchawicą, więc postanowiłam wrócić do obroży. Raz, dlatego, że na niej troszeńkę mniej ciągnął, dwa, do obikowania raczej powinnismy mieć obróżkę, trzy, niestety szelki wycierają Rudiemu sierść co mnie mega derenwuje, bo co w jednym miejscu przestaje, to w drugim sierść robi się wytarta. No a poza tym, diabełek mój porafi robiąc wygibasy wyjść z z szelek (nie pytajcie jak, sama nie mam pojęcia), a z obrożą nie było tego problemu.

Od razu mówię, jeśli z gardłem Rudzia znowu by się coś działo,  z powrotem wsadzi łapki w szelki!

Teraz tylko pozostało mi... Wybranie odpowiedniego modelu. Wrr, znowu wybór ;D. Nienawidzę tego, że w sklepach jest tyle wzorów i kolorów obroży, gdyby było tego wszystkiego mniej, o wiele łatwiej byłoby mi wybrać... Ale cóż, muszę poprzeglądać różne oferty i kto wie, może już po Wigilii zobaczycie Rudziowaty nowy luk ;3? Strasznie chciałabym mu kupić coś na kształt tego, może ktoś wie, gdzie mogłabym tką dostać? --->


Jeślli chodzi o mnie, nie mam jakichś specjalnych prezetnowych życzeń, nie robię (tak jak mój brat ;P) list co bym chciała dostać ;). Mam jedno, jedyne marzenie - obiektyw 50mm f/1.8 <3. Piędziesiątki na całe szczęście jak na obiektywy są tanie (znalazłam ofertę, w której takie szkło kosztuje 400zł!) i rodzice obiecali dołożyć się trochę, i na gwiazdkę może, może znajdę pod choinką móje wymarzone 50mm?

Majestetyczność (znowu zeszła zima) + stara obróżka

Jeszcze jedna sprawa - chciałam wam ogromnie podziękować za ponad 1000 wejść i 37 obserwatorów! :D Nigdy nie sądziłam, że tak będzie. Pod prawie każdym postem widnieje ponad 10 komentarzy! JESTEŚCIE WSPANIALI! <3

My staramy sie komentować  Wasze blogi, i odwdzieczać się za komenty i obserwacje - takrze, DZIĘKUJEMY!

Życzymy z Rudim wspaniałej zimy! I nawiasem mówiac, mam nadzieję, że znowu nie będzie ona trwała do kwietnia :P.

Taki o szron
Pozdrawiamy!
H&R








poniedziałek, 25 listopada 2013

Sztuczki :3

Hah, mam doła. Jesiennego doła....  Ciągle deszcz deszcz, deszcz, szkoła, szkoła, szkoła...

Wczoraj miałam z Rudim iść poćwiczyć na Pola Mokotowskie i przy okazji nagrać parę klipów, żeby sklecić z nich obiecany filmik. Niestety od rana pada deszcz... A właściwie LEJE. Dosłownie, strumienie deszczu!

Poćwiczyliśmy więc w domu, wiadomo, zmiana pozycji, sztuczkowanie... Nawet nieźle nam idzie :D. Oto prowizorykal film z pozycji i sztuczek, bo na ten z obi muszę poczekać, aż przestanie padać - mój Canon chyba nie jest wodoodporny, a wolę tego nie sprawdzać ;3.

EDIT: Pomocy, nie CHce mi się załadować filmik D: Jak się już skończy dodawać to się wyświetla takie białe D: Ktoś może wie dlaczego? Puki co - LINK

Teraz chciałabym podziękować Gosiakowi, bo zrobiła Rudziaka jak z kreskówki ^^


Słodki, co nie? :3

Ok, na dzisiaj to by było na tyle, jak tylko skleję filmik z obi, dam go na bloga :). Jeszcze mam tylko jedną prośbę - nie mam pojęcia kogo nominować na Liebster Blog Awards... Po prostu nie mogę się zdecydować, tyle blogów mi się podoba... Może macie jakieś propozycje?

Pozdrawiamy!
H&R

piątek, 22 listopada 2013

Liebster Blog Award!

Zostałam nominowana do Liebster Blog Award! :D
Nie wieżę, że to się stało, nie wiedziałam, że mój blog na to zasługuje :)

Osoba która mnie nowinowała - Mika

Moje pytanka i odpowiedzi:

1. Jaka jest twoja największa pasja?

Kynologia, psie sporty i fotografia :3

2. Jaka jest twoja ulubiona potrawa?

Hmmm... Naleśniki. ^^

3. Co robisz w ferie zimowe?

Albo jestem w domu i leniuchuje, albo jedziemy z rodzinką na narty, albo jadę na zimową Annówkę :D

4. Jakie sporty uprawiasz ze swoim psem?

Prowi Obedience, mamy zamiar zapisać się na agi :3

5. Jaka jest twoja ulubiona książka?

"Dary Anioła: Miasto Kości" - Cassandra Clare ^^

6. Lubisz gotować?

Niecierpię XD

7. Wolałabyś mieszkać na wsi, czy w mieście?

Na wsi. Nienawidzę miejskiego zgiełku :P

8. Twoja ulubiona pora roku to...

Lato, kiedy jest tak cieplutko...

9. Twoja ulubiona rasa psa to...

Staffy, goldeny, labki, Tollery i Koikerhondje :3. I swetery irlandzkie *.*

10. Twój ulubiony miesiąc to...

Lipiec i styczeń

11. Skąd wziął się pomysł na bloga?

W sumie nie wiem, jakoś tak nagle się pojawił w mojej głowie... Chciałam zapisywać nasze życie, a że papierowe pamiętniki zawsze zaniedbywałam, to prwadzę bloga :)

Jeszcze raz dziękuję za dedykację. Teraz to ja muszę kogoś wybrać, hah, ciężko będzie jest tyle fajnych blogów...


Pozdrawiamy!
H&R

niedziela, 17 listopada 2013

Listopad i takie tam...

Czasem chciałabym, żeby rok był krótszy o listopad... Nienawidzę tego miesiąca - wszędzie deszcz, błoto, a do tego jest zimno...tak niejesiennie :c.

ALe nawet w listopadzie nie ma czasu na nudę - musimy przecież nadal ćwiczyć przywołanie! I robimy to, a oprócz tego - frisbee :D.  Idzie nam dość koszmarnie, ale mniejsza XD
Tak tak. frisbee, a raczej, jak wszytsko co ćwiczymy, prowi-frizbi :P. No bo narazie, na kurs zwyczajnie nie ma czasu - za tydzień olimpiada z polaka, za trzy - egzamin z fortepianu (nerrrwy :/ ) i kiedy tu ćwiczyć? Ale mam obiecane - od kwietnia zapisujemy się do GRAFa na agi! :D


Mina po skoku do góry ^^


W sumie, to z braku zajęć (hah, jasne... :P) nie licząc przywołania i szarpania sie frizbi ćwiczymy sztuczki ^^. No, i doskonalimy zmianę pozycji :3.
No i mam zamiar nagrać film, jak OBIkujemy, mam nadzieję, ze wam się spodoba, no i że hmm, w miarę dobrze to robimy :D.

A eraz, chciałabym się wam pochwalić moimi bargrołami na próbnych testach ^^.


Jak coś to głowa psa od dołu XD
Hmmm, dzisiaj jakoś tak chaotycznie piszę tę notkę... Może to ze zmęczenia? Nie wiem... Ostatnio siągle mi się chce spać :<


Pewnie powinnam z siebie coś jeszcze wypocić, ale... Szczerze? Nie mam kompletnie pomysłu... :/ . Mołabym tutaj się jeszcze rzewnie wypłakiwać nad tym, że listaopad jest zbyt deszczowy, ale chyba już na początku notki się zwierzyłam :). W sumie, lubię gdy pada. Ale niekoniecznie wtedy, kiedy leżę na łóżku i piję kakao a pies wyciąga mnie na spacer, a na zwnątrz plucha :P.


Także... Życzymy Wam z Rudim, żeby przynajmniej w Waszym mieście listopad był weselszy :3

Pozdrawiamy, H&R


poniedziałek, 11 listopada 2013

Witaj, prowi-obi!

Tak, w ten dłuższy weekend postanowiłam nastawić się na ćwiczenie przywołania w rozproszeniach i obedience. A właściwie prowi-obi, bo daleko nam do "psa posłusznego sportowo" :D

Niestety, ograniczeniem jest wczesny zachód słońca - robi się ciemno już o 16! Nam jednak udało się wyrwać z domu na Kępę Potocką i sprawdzić się wśród rozproszeń.




Rudi był puszczony na lince treningowej 15m, co dawało mu swobodę; ja jednak miałam pewność, że nie ucieknie na ulicę (park jest przecież nieogrodzony).
Na początku spaceru, psiak był nakręcony na zabawkę, także poćwiczyliśmy aportowanie, a właściwie przychodzenie z tą zabawką do mnie, co było na początku dużym problemem, ale po jakiś 20 minutach, wychodziło mu już sprawnie i przychodził z nią prawie za każdym razem! Oczywiście po tej sesji treningowej aport był cały zaśliniony i uwalany błotem, ale mniejsza :D.

 

Niedługo potem, nadeszła godzina próby - na horyzoncie pojawił się pierwszy pies. Labrador. Czekoladowy. Co zrobił Rudi? Pomachał ogonem, podbiegł do psa i zaczął się z nim bawić! Zdziwiło mnie to, bo był to samiec, a Rudi wobec samców reaguje w różny sposób. Na szczęście nic się nie stało, a Rudi po krótkiej zabawie, przyszedł do mnie... na wołanie! :D Odwołam się od zabawy po raz pierwszy odkąd z nim ćwiczę, mój kochany <3


Po drodze ćwiczyliśmy to przywołanie i ćwiczyliśmy, Rudi ładnie się słuchał, nawet drugi raz odwołał się od innego psa - suczki, z którą szalał na całą długość linki, biegał w kółko i skakał, a ona razem z nim! Także no, brawo piesku!

Jakie to słodkie ;3

Tarzando w liściach
Dobre "Do mnie!" <3
 
Po mniej więcej godzinie spacerowania i wałkowania przywołania, i po tym, jak Rudi bawił się jeszcze z kilkoma innymi psami, postanowiłam, że poćwiczymy chodzenie na kontakcie. Jak na razie, z obi tylko to, no i trochę też zmiana pozycji nam wychodzi, aczkolwiek i tak koślawo :P.





 
 

Bez komentarza dla mojej twarzy...
 
 
No a po kontakcie, trochę zostawania i skoków ;3
 
 
 
 
I believe you can fly, my dog <3
 
 
 
 
 
I żeby nie było, Rudi biegał, sobie luzem, nie myślcie sobie! :D

 



Gdy już wszyscy byli zmęczeni, słońce zachodziło, i Rudi w tym słońcu ćwiczył jeszcze zmianę pozycji ^^
 
 
 
No, po takiej dawce zdjęć pewnie macie już ochotę wyjść z bloga :D. Wszystkie z nich robiła moja mama, teraz może ja dam trochę moich :3
 
Mina killera B|
Patrzę na...
Kaczuchę, która pływa po kanałku ;3
Kaczki, chodźcie do papy Rudiego!

A blasku zachodzącego słońca
Takie łoczko *.*
 
Ok, to by było na tyle :) I wybaczcie, jęsli zanudziłam was taką ilością zdjęć :D
 
Pozdrawiamy!
H&R