środa, 31 grudnia 2014

Coś się kończy, coś zaczyna

Rok 2014 powoli dobiega końca...
Dla nas, był to rok przełomowy. Na maksa wkręciłam się w psie sporty, zaczęłam lepiej rozumieć mojego psa, jeszcze bardziej interesować fotografią.


Były mniejsze i większe sukcesy, większe i mniejsze powody do radości, smutku, cudowni i jeszcze lepsi ludzie, którzy na maksa mnie motywują, do dalszego rozwoju i poszerzaniu granic!


Rudi:

Fot. mama :P

~W 2014 nastąpił ogromny przełom jeśli chodzi o pracę moją i Rudiego. Po części dzięki treningom agility, po części jego chorobie i po części moim nigdynieodpuszczającym dupokopaczom <3
Zaczynamy się coraz lepiej rozumieć. Najmniejsze sukcesiki cieszą, a już momenty, gdy widać, że psa naprawdę cieszy praca jeszcze bardziej <3. Cóż, mam świadomość, ze jest jeszcze masa do zrobienia. Agresja do innych samców, ciągły brak umiejętnosci skupienia na dłuższą metę, problemy z przywołaniem. No cóż, chciałam terriera, to mam :P. Ale nie mam zamiaru się poddawać! Od Września, kiedy nasza "praca na powarznie" się zaczęła, Rudeł ogarnął w miare swoje ciałko, może nie skupia się perfekcyjnie, ale jepiej, i co najważniejsze, nareszcie polubił zabawki! Także mogę przyznać, że jednak się stara, naprawdę się stara. Wiele jeszcze przed nami, ale cóż, marzenia sią po to, by je spełniać, prawda? :)

Psie sporty:



~Nie muszę chyba pisać, że psy są moją pasją. A sporty kynologiczne stały i coraz bardziej się stają po prostu czyms, bez czego moje życie byłoby... dziwne, piste , niekompletne. Jeszcze w styczniu zeszłego roku agility było tylko planem. Teraz to już rzeczywistość <3. Od pierwszego treningu do teraz widać ogromną różnice. I miło to usłyszeć nie od siebie, a od trenerki :D! Nie powiem, ze jest idealnie, bo nie jest. Zapachy i dekoncentracja nadal nam przeszkadzają, ale gdy Rudi się skupi, to potafi. Naprawdę potrafi.


~Co z innymi sportami? Dogfrisbee! Dzięki oglądaniu filmów, wybieraniu się na zawody i mojej styczności z osobami frizbującymi, sport ten zaczął mnie naprawdę interesować, i postanowiłam spróbować naszych sił z Rudim. Puki co, staff widział dyski tylko na bardzo krótkie momenty i wyłącznie sie nimi szarpał (moje zdolne ciele nie miało żadnych oporów przed plastikiem... szkoda że plastik przed cielęciem tak - nasz dysk nie żyje :c)Teraz, w zimie, gdy nasza aktywność siłą rzeczy spada,ćwiczymy z Rudziem aport, bo bez niego ani rusz, a rudzielec uwielbia po prostu kłaść się z zabawką na ziemi i ją gryźć... ale idziemy w dobrym kierunku!

~Jeśli chodzi o obi i sztuczki, to dłubiemy, dłubiemy! Podjęliśmy sie sztuczkowego wyzwania, by przez zimę coś tam jednak robić i... zbliża nas to do siebie. I w sumie nie zależy mi na niebotycznej ilośći sztuczek, na nie wiadomo jak skomplikowanych trikach. Zależy mi właśnie na tej więzi, która powstaje przez wspólne spędzanie czasu :)


Fotografia:


~Nie był to rok w których poszerzałam moją kolekcje szkieł czy kupowałam dużo akcesoriów fotograficznych. W sumie moja kolekcja ani trochę się nie powiększyła... Ale umiejętności chyba tak :). Nie mnie to oceniać, ale jak oglądam moje zdjęcia sprzed roku, a te, które robię teraz to widzę ogromny progres (ale nadal moglyby być lepsze :P) W tym roku mam za sobą pierwsze sesje, założony fanpejdż (nie dowierzam jak patrzę na licznik polubień <3),  fotowolontariat w schronisku... Ciekawe co przyniesie 2015 :D



Czy mam jakieś postanowienia na 2015 rok?
Na pewno dalsza praca z Rudim, w stronę agility, dogfrisbee, czy po prostu motywacji.  Rozwinięcie rudasowej świadomości ciałka na tyle, zeby wreszcie ogarnąć niektóre freestylowe triki. Ale przede wszystkim osiągnięcie wzajemnego zrozumienia, zaufanie sobie na wzajem na maksa i... po prostu bycia szczęśliwym teamem człowiek-pies <3

W 2015 mam zamiar spełniać swoje marzenia. Odwiedzić jak największą ilość psich imprez, zawodów, wystaw. Sprawic, by spotkania z ukochanymi psiarzami nie zdarzały się tylko od czasu do czasu, a często. Możliwe (ale mocno wątpie :P) by wystartować z Rudim w pierwszych zawodach treningowych agility. Kupić wymarzoną "eLkę" Canona bądź szkło 85mm f/1.8. Odwiedzić Annów... WŁAŚNIE! :D

Jedno z naszych marzeń spełni się już na początku tego roku, bowiem... JEDZIEMY DO ANNÓWKI <3. Wbieramy się na 5cio dniowy obóz Mad Mix z Patrycją Kowalczyk i Michałem Pieniakiem, nie możemy się doczekać :D!
Także może to ostatnie marzenia należałoby sformułować w inny sposób: odwiedzać Annówkę częściej ;). Mamy w planach letni obóz (Startersy), trzymajcie kciuki, rzebyśmy się dostali! :)



Chciałam jeszcze nawiązać do tytułu posta. Co się kończy? Mam nadzieję, że okres, gdy nie potrafiliśmy się z Rudim zrozumieć. Co się zaczyna? Nowy rok, więc i nowa motywacja dotycząca szystkiego. Również bloga, muszę moilizować się do częstrzego pisania notek!

Puść mnie już kobieto no, nie widzisz tego gołębia co tam łazi?! :P

Więc na zakończenie chciałabym Wam z Rudwardem życzyć, aby ten rok był dla was pełen sukcesów, wzlotów, może i upaków, ale z których wyciągniecie jakieś wznioski, by później wznieść się wyżej. Szczęścia, przyjaźni, dobrego kontaktu z czworonogami...


SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!



niedziela, 28 września 2014

It's been a while...

Witajcie! :D
Pamięta nas ktoś jeszcze? Jako pozbawiona przez sporą część wakacji (i wyjątkowo leniwa) osoba, zaniedbałam wrzucanie postów na bloga, za co bardzo, bardzo przepraszam! Nadszedł czas na #comeback i mam nadzieję, że jeszcze jakicyś czytelnicy z nami pozostali :). Z nowym rokiem szkolnym idzie nowy zapał do pisania!


Sporo się działo przez ten czas, od kiedy przestałam wrzucać posty, więc może podzielę ten wpis na kategorię, zeby łatwiej wam było czytać.



Po pierwsze - agility

Zgadza się, rozpoczęliśmy naszą przygodę z tym sportem! Na pierwszy trening, cała zestresowana, ale pełna pozytywnych emocji pojechałam z Rudzielcem 18-tego maja. Jaka byłam szczęśliwa, że moje agilitowe marzenie się spełni, nareszcie mogłam rozpocząć treningi na torze w klubie Sirius the Doggie Star (zarekomendowanym przez Zuzę, którą pewnie większość z was kojarzy :D). Trening był dość krótki, ale zrobiliśmy tunel, do którego Rudward na początku panicznie bał się wejść (sama musiałam wczołgać się do połowy... xD), ale potem przebiegał przeń bez obiekcji! jeśli jesteście ciekawi, jak to wyglądało, zapraszam na film, tylko ostrzegam, nie przestraszcie się - ta usiłująca biegać osoba to ja...


Trening bardzo się udał, później byliśmy jeszcze na dwóch - jeden był tak naprawdę dyszeniem w cieniu - upał nie dał nam możliwości do normalnej pracy, drugi, właściwie zszedł na ogarnianiu Rudzielca i ćwiczeniach posłuszeństwa, lecz było to nam bardzo potrzebne - Monika tak mnie zmobilizowała, że ułożyłam sobie cały plan ćwiczeń na wakacje, ozywiście nie rezygnując z treningów, na które postanowiłam chodzić co tydzień w miarę możliwości. Niestety, plany te, nie wypaliły. Dlaczego?


Po drugie - choroba Rudiego

Rudi się rozchorowałi to na poważnie. Zaczął być osowiały, bardzo dużo pił... zaczął sikać krwią... Babeszjoza? Też tak na początku pomyślałam. Okazało się jednak, że to choroba zupełnie inna od odkleszczowych...
Rudi, mój 3 i pół letni staffik miał piasek w nerkach i podrażnioną prostatę. 
Przez trzy dni sterydy, przez ponad 3 tygodnie antybiotyk, plus badania moczu... 
Mordson ma najprawdopodobniej genetyczną wadę nerek... Na całe szczęście już wylizał się z piasku (ake karmę rozpuszczającą nadal musi pożerać), ale przez te niespodziewane problemy musieliśmy zaniechać agilitków, długich spacerów i ogólnie praktycznie wszystkiego - okres rekonwalestencji długo trwa, na dodatek pieseł nie mógł jeść niczego oprócz rozpuszczającej piasek karmy, więc zero cwiczeń... 
Okres bez treningów jeszcze się wydłużył, bo wasza mądra idiotka (to się chyba wyklucza... Prawda?)... SKRĘCIŁA KOSTKĘ... Pozdro ;_;


Po trzecie - obóz 

Część z was pewnie zastanawia się, co w takim razie z obozem, na który mieliśmy się wybrać razem z Rudim wraz z Gosią i Kazanem... Na obóz niestety wybrać się nie mogliśmy (mialam doła, tyle na to czekałam... ;___;), bo wet jeszcze przedłużył antybiotyk (z dwóch tygodni na trzy)... Może uda się w przyszłe wakacje... :C


Po czwarte - czy w takim razie kompletna nuda?

Absolutnie nie! Dość narzekania, moje wakacje w sumie były mimo wszystkich nieszczęść, szalooooone i udane! :D


Po piąte - fotografia

Wkręciłam się nie na żarty! Dzięki niezastąpionej Zuzie od Atoma, zaczęłam pomagać w schronisku jako fotowolontariusz, a każda wizyta była jeszcze bardziej owocna w zdjęcia i w napady śmiechu z Zuzą, która razem ze mną fociła, bądź była modelką (best model ever <3)! Na facebooku powstał nawet fanpejdż poświęcony mojej fotografii (Założony siłą, ale w sumię jestem zadowolona, że został stworzony - po raz kolejny, dziękuję Zuza (i Zosia oczywiście :D)!!!
Serdecznie zapraszam, moze komuś się to spodoba!
LINK DO FANPAGE'A








Rainbow power!



Po szóste - mazury

Jak wszyscy wyzdrowieli, czekał nas wyjazd - wyjazd z psem na mazury! :D Byłam bardzo szczęśliwa z powodu wyjazdu - las, jezioro, MAMUNIU KOCHAM MAZURY <3 W prawdzie lało przez dużą część wyjazdu, ale i tak świetnie się bawiliśmy. Dwugodzinne włóczenie się po lesie, gdzie pies mógł wytarzać się w mchu i trawał, bieganie o poranku i napady śmiechu jak Rudward prawie wyrwał mi rękę ze stawu jak zobaczył sarnę... XD.








Po śiódme - Psie imprezy zawsze spoko

Podczas, przed i po wakacjach byłam jeszcze na kilku psich eventach - w najlepszym towarzystwie ever :D!
Pod koniec maja pojawiłśmy się z Zuzą na Dog Games Summer (Zuza to świetna osoba <3)! Powydzierałyśmy się na flajbolu, obejrzałyśmy rally-o i dog dartbee,
#Zdjęcia_żylety_nie_wyszły ale #ojtamojtam, skoro spędziłyśmy swietnie czas :D.

Zabijesz mnie Zuza? :3



Fot. Zuza Staniszewska

31 sierpnia oczywiście obowiązkowo trzeba było zaliczyć finały DCDC! Tutaj wspaniały dzień spędzony był z Wiką od Mora (kolejną cudowną osobą <3) i Gosią od Kazana (jak rok temu!) #dyskigratispoleciały #dog_diving_nie_do_zobaczenia #gupiedzieci, spotkałyśmy też Julitę z Rayem i Magdę z Muffinem - na sesje foto :). Ten wypad był również wyjątkowo udany!













Zoe!


Nie są to wszystkie moje zdjęcia z DCDC, ale gdybym chciała dodawać te 1000 kadrów to zanim byście wszystkie zobaczyli, usnęlibyście przed ekranem... :P
21 września z Zuzą pojechałysmy na treningowe zawody agility na Szeligowskiej, moje pierwsze zawody, byłam mega podjarana, #agitakbardzo, poznałam sporo nowych osób w tym Natalię od Ginny, którą chciałam poznać już od dawna, wszyscy byli świetni ^^.

Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Zuza Staniszewska

Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Ja lub Zuza Staniszewska, poieważ na zmanę fociłyśmy moim aparatem zaczynam zapominać, które zdjęcia były moje, a które Zuzy xD

Kazdrów mam z tych zawodów jeszcze sporo, ale wszystkich wstawiać chyba nie ma sensu - i tak już dużo zdjęć pojawiło się w tej notce :P

A dzisiaj jestem właśnie świerzo po powrocie z Dog Games Fall, gdzie zabrałam się z Zuzą od Atsa (nie będę nigdy nawigatorem :C) a na samych DG poznałam Sandrę od Heroła, Krzyska od Beryla, Zuzę od Bezy i parę innych zacnych osób :D. Niestety minęłyśmy się z Wiką od Mora, cholera, a tak strasznie chciałyśmy się spokać ;-; !

(Zdjęć jeszcze nie mam, poczekacie niestety, za dużo ich xD)

Po ósme - powrót do agility!

Z początkiem września wróciliśmy również do treningów agilit! I dopiero teraz zdalam sobie sprawę jak bardzo mi ich brakowało <3. Zaczynamy już proste sekwencje, ale głównie pracujemy nad motywacją i są efekty, Rudzielec już nie ucieka (prawie) z toru, ładnie sie skupia i biega za ręką. Moje prowadzenie wprawdzie kuleje, ale ten pies ma potencjał i jeszcze będą z niego w adżilitkach ludzie, tylko musi znaleźć gdzieś tam w tunelach mózg... :P



Po dziewiąte - rude nie znaczy głupie!

Przez tak długi czas miałam załamanie. Myslałam sobie "Ten Rudy kretyn niczego się nie nauczy!". jak bardzo się myliłam!
Podczas wyjazdu Rudi opanował również overy i cofanie się, jestem z niego strasznie dumna! Jeszcze dopracujemy świadomość ciała i zadku, i zabieramy się za vaulty! (Szkoda tylko, że dyski leżą a pies nie zdradza najmniejszego zainteresowania :/... )
Niestety, jeśli chodzi o posłuszeństwo, które mieliśmy ćwiczyć przez całe wakacje, nie cwiczyliśmy tak dużo jak bym chciała... Teraz to się zmieni! Zyskałam nowy zapał. Nie tylko do pisania postów, przede wszystkim do ĆWICZENIA i POPRAWIANIA RELALCJI z MOIM PSEM! Mimo wielokrotnych wątpliwości i załamań, nareszcie pozułam, że jeszcze nic straconego! Teraz tylko dopracować świadomość ciała do perfekcji i zabieramy się za voulty! Rok szkolny już sie zaczął, ja zmieniłam szkołę, więcej nauki = mniej czasu dla psa... ale jakoś daję radę, codziennie chodzimy na długie spaery, ćwiczymy, zacieśniamy węzi i (UWAGA!) bawimy sie zabawkami, co do niedawna było nie do pomyślenia, a także coraz częściej spacery te odbywają sie bez smyczy/linki! Przeczytałam pod koniec wakacji cudowny artykuł na temat relacji człowiek-pies. Zrozumiałam, że dla Rudiego po prostu nie jestem fajna, bo lepsze są zapaszki i ganianie ptaków (na szczęście jest już lepiej!). Postanowiłam to zmienić.
Tak... Czekają nas zmiany.
ZMIANY NA LEPSZE!



Chciałam was jeszcze raz bardzo przeprosić za zaniedbanie bloga. Powracamy z nowym zapalem, nowymi planami, nową energią, nowymi wspomnieniami.
Tak.
To nie jest koniec...
To... dopiero początek.


Ps: Jak sami pewnie zdążyliscie zauważyć, trochę sie tych zdjęc uzbierało...  ;3 (a to i tak tylko jedna trzecia wszystkich...:P)