niedziela, 9 marca 2014

Powiew wiosny

Hoho, w powietrzu juz na poważnie czuć wiosnę! 15 stopni, słoneczko, można już chodzić w cieńszej kurtce... Czemu, czemu ja się pytam, gdy robi sie tak ładnie i można wreszcie porobić coś fajnego na spacerze (czyt. poskakać przez prowizoryczne hopki) trzeba wracać z ferii do szkoły?!



U mnie, szkoła to znaczy codziennie 2h przy pianinie. Gdyby ktoś się pytał czemu, chętnie odpowiem - szkoła muzyczna... ._. Ale na szczęście to juz ostatni rok...



Nie pisałam i nie komentowałam Waszych blogów przez ponad tydzień. Dlaczego? Otóż wyjechaliśmy całą rodzinką z piesełem na ferie na narty na Słowację :3.

Trochę sie zawiodłam, musze przyznać - zero śniegu... Nawet Tatrach wysokich. Ale za to miejsce w którym mieszkaliśmy... Cudowne! Wokół niewielkiego hoteliku rozciągały sie piękne trawiasto błotniste łaki, a widok na góry zapiuerał dech w piersi. Na dodatek nie bylo w naszej okolicy dużej ilości ludzi, więc Pies mógł poszaleć wśród suchych traw.


Skoro juz jesteśmy przy piesełku, to myślę, że dla niego wyjazd również był udany. Całe dnie mogliśmy razem spacerować. a dzieki rozległym terenom zielonym mogłam go puścić na linie :D. Niestey balam sie jeszcze troszkę odpiąć smycz zwłaszcza, ze był to teren nieznany dla Rudiego.

Taka formalna poza, o!

Nasze starania nareszcie sie opłaciły! Udało mi sie z drobną pomocą taty (co jest dziwne, bo on ni lubi robić czegokolwiek z moim staffisiem) nakręcić Rudiego na zabawkę! Na ZABAWKĘ, po dłuugich staraniach nareszcie udało mi sie go zainteresować inną zabawką niz piłka Kong Sqeezz ^^. Ofiarą jego ząbków stał sie żółty gumowy jezyk (który teraz leży sobie w strzępach na dnie kosza na śmieci [*]). Przyjęliśmy z tatą taką taktykę, że ja żucałam zabawkę do niego, a on mi ją odzucał... Pies po minucie był tak wpatrzony w jerza, że postanowiłam sie już z nim pobawić... I przez pół godziny był na maksa nakręcony, taki, jakiego go dawno nie widziałam :D!. Musimy częściej tak robić :3.

Omnom taki dobry jeżyk <3


Taki zaciesz był :D



Po tym piłkowym szaleństwie mój Rudzielec byl cały w rzepach, ale jak to mówia - zarzepowany pies = szczęśliwy pies ;D


Jeśli chodzi o nasze przywołanie, również idzie dobrze, ale o tym moze kiedy indziej ;).

Ps: Duzo osób pytało się na jaki obóz sie wybieramy z rudzielcem. Otóz jedziemy na Wandrusa II stopnia :)