niedziela, 28 września 2014

It's been a while...

Witajcie! :D
Pamięta nas ktoś jeszcze? Jako pozbawiona przez sporą część wakacji (i wyjątkowo leniwa) osoba, zaniedbałam wrzucanie postów na bloga, za co bardzo, bardzo przepraszam! Nadszedł czas na #comeback i mam nadzieję, że jeszcze jakicyś czytelnicy z nami pozostali :). Z nowym rokiem szkolnym idzie nowy zapał do pisania!


Sporo się działo przez ten czas, od kiedy przestałam wrzucać posty, więc może podzielę ten wpis na kategorię, zeby łatwiej wam było czytać.



Po pierwsze - agility

Zgadza się, rozpoczęliśmy naszą przygodę z tym sportem! Na pierwszy trening, cała zestresowana, ale pełna pozytywnych emocji pojechałam z Rudzielcem 18-tego maja. Jaka byłam szczęśliwa, że moje agilitowe marzenie się spełni, nareszcie mogłam rozpocząć treningi na torze w klubie Sirius the Doggie Star (zarekomendowanym przez Zuzę, którą pewnie większość z was kojarzy :D). Trening był dość krótki, ale zrobiliśmy tunel, do którego Rudward na początku panicznie bał się wejść (sama musiałam wczołgać się do połowy... xD), ale potem przebiegał przeń bez obiekcji! jeśli jesteście ciekawi, jak to wyglądało, zapraszam na film, tylko ostrzegam, nie przestraszcie się - ta usiłująca biegać osoba to ja...


Trening bardzo się udał, później byliśmy jeszcze na dwóch - jeden był tak naprawdę dyszeniem w cieniu - upał nie dał nam możliwości do normalnej pracy, drugi, właściwie zszedł na ogarnianiu Rudzielca i ćwiczeniach posłuszeństwa, lecz było to nam bardzo potrzebne - Monika tak mnie zmobilizowała, że ułożyłam sobie cały plan ćwiczeń na wakacje, ozywiście nie rezygnując z treningów, na które postanowiłam chodzić co tydzień w miarę możliwości. Niestety, plany te, nie wypaliły. Dlaczego?


Po drugie - choroba Rudiego

Rudi się rozchorowałi to na poważnie. Zaczął być osowiały, bardzo dużo pił... zaczął sikać krwią... Babeszjoza? Też tak na początku pomyślałam. Okazało się jednak, że to choroba zupełnie inna od odkleszczowych...
Rudi, mój 3 i pół letni staffik miał piasek w nerkach i podrażnioną prostatę. 
Przez trzy dni sterydy, przez ponad 3 tygodnie antybiotyk, plus badania moczu... 
Mordson ma najprawdopodobniej genetyczną wadę nerek... Na całe szczęście już wylizał się z piasku (ake karmę rozpuszczającą nadal musi pożerać), ale przez te niespodziewane problemy musieliśmy zaniechać agilitków, długich spacerów i ogólnie praktycznie wszystkiego - okres rekonwalestencji długo trwa, na dodatek pieseł nie mógł jeść niczego oprócz rozpuszczającej piasek karmy, więc zero cwiczeń... 
Okres bez treningów jeszcze się wydłużył, bo wasza mądra idiotka (to się chyba wyklucza... Prawda?)... SKRĘCIŁA KOSTKĘ... Pozdro ;_;


Po trzecie - obóz 

Część z was pewnie zastanawia się, co w takim razie z obozem, na który mieliśmy się wybrać razem z Rudim wraz z Gosią i Kazanem... Na obóz niestety wybrać się nie mogliśmy (mialam doła, tyle na to czekałam... ;___;), bo wet jeszcze przedłużył antybiotyk (z dwóch tygodni na trzy)... Może uda się w przyszłe wakacje... :C


Po czwarte - czy w takim razie kompletna nuda?

Absolutnie nie! Dość narzekania, moje wakacje w sumie były mimo wszystkich nieszczęść, szalooooone i udane! :D


Po piąte - fotografia

Wkręciłam się nie na żarty! Dzięki niezastąpionej Zuzie od Atoma, zaczęłam pomagać w schronisku jako fotowolontariusz, a każda wizyta była jeszcze bardziej owocna w zdjęcia i w napady śmiechu z Zuzą, która razem ze mną fociła, bądź była modelką (best model ever <3)! Na facebooku powstał nawet fanpejdż poświęcony mojej fotografii (Założony siłą, ale w sumię jestem zadowolona, że został stworzony - po raz kolejny, dziękuję Zuza (i Zosia oczywiście :D)!!!
Serdecznie zapraszam, moze komuś się to spodoba!
LINK DO FANPAGE'A








Rainbow power!



Po szóste - mazury

Jak wszyscy wyzdrowieli, czekał nas wyjazd - wyjazd z psem na mazury! :D Byłam bardzo szczęśliwa z powodu wyjazdu - las, jezioro, MAMUNIU KOCHAM MAZURY <3 W prawdzie lało przez dużą część wyjazdu, ale i tak świetnie się bawiliśmy. Dwugodzinne włóczenie się po lesie, gdzie pies mógł wytarzać się w mchu i trawał, bieganie o poranku i napady śmiechu jak Rudward prawie wyrwał mi rękę ze stawu jak zobaczył sarnę... XD.








Po śiódme - Psie imprezy zawsze spoko

Podczas, przed i po wakacjach byłam jeszcze na kilku psich eventach - w najlepszym towarzystwie ever :D!
Pod koniec maja pojawiłśmy się z Zuzą na Dog Games Summer (Zuza to świetna osoba <3)! Powydzierałyśmy się na flajbolu, obejrzałyśmy rally-o i dog dartbee,
#Zdjęcia_żylety_nie_wyszły ale #ojtamojtam, skoro spędziłyśmy swietnie czas :D.

Zabijesz mnie Zuza? :3



Fot. Zuza Staniszewska

31 sierpnia oczywiście obowiązkowo trzeba było zaliczyć finały DCDC! Tutaj wspaniały dzień spędzony był z Wiką od Mora (kolejną cudowną osobą <3) i Gosią od Kazana (jak rok temu!) #dyskigratispoleciały #dog_diving_nie_do_zobaczenia #gupiedzieci, spotkałyśmy też Julitę z Rayem i Magdę z Muffinem - na sesje foto :). Ten wypad był również wyjątkowo udany!













Zoe!


Nie są to wszystkie moje zdjęcia z DCDC, ale gdybym chciała dodawać te 1000 kadrów to zanim byście wszystkie zobaczyli, usnęlibyście przed ekranem... :P
21 września z Zuzą pojechałysmy na treningowe zawody agility na Szeligowskiej, moje pierwsze zawody, byłam mega podjarana, #agitakbardzo, poznałam sporo nowych osób w tym Natalię od Ginny, którą chciałam poznać już od dawna, wszyscy byli świetni ^^.

Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Zuza Staniszewska

Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Zuza Staniszewska
Fot. Ja lub Zuza Staniszewska, poieważ na zmanę fociłyśmy moim aparatem zaczynam zapominać, które zdjęcia były moje, a które Zuzy xD

Kazdrów mam z tych zawodów jeszcze sporo, ale wszystkich wstawiać chyba nie ma sensu - i tak już dużo zdjęć pojawiło się w tej notce :P

A dzisiaj jestem właśnie świerzo po powrocie z Dog Games Fall, gdzie zabrałam się z Zuzą od Atsa (nie będę nigdy nawigatorem :C) a na samych DG poznałam Sandrę od Heroła, Krzyska od Beryla, Zuzę od Bezy i parę innych zacnych osób :D. Niestety minęłyśmy się z Wiką od Mora, cholera, a tak strasznie chciałyśmy się spokać ;-; !

(Zdjęć jeszcze nie mam, poczekacie niestety, za dużo ich xD)

Po ósme - powrót do agility!

Z początkiem września wróciliśmy również do treningów agilit! I dopiero teraz zdalam sobie sprawę jak bardzo mi ich brakowało <3. Zaczynamy już proste sekwencje, ale głównie pracujemy nad motywacją i są efekty, Rudzielec już nie ucieka (prawie) z toru, ładnie sie skupia i biega za ręką. Moje prowadzenie wprawdzie kuleje, ale ten pies ma potencjał i jeszcze będą z niego w adżilitkach ludzie, tylko musi znaleźć gdzieś tam w tunelach mózg... :P



Po dziewiąte - rude nie znaczy głupie!

Przez tak długi czas miałam załamanie. Myslałam sobie "Ten Rudy kretyn niczego się nie nauczy!". jak bardzo się myliłam!
Podczas wyjazdu Rudi opanował również overy i cofanie się, jestem z niego strasznie dumna! Jeszcze dopracujemy świadomość ciała i zadku, i zabieramy się za vaulty! (Szkoda tylko, że dyski leżą a pies nie zdradza najmniejszego zainteresowania :/... )
Niestety, jeśli chodzi o posłuszeństwo, które mieliśmy ćwiczyć przez całe wakacje, nie cwiczyliśmy tak dużo jak bym chciała... Teraz to się zmieni! Zyskałam nowy zapał. Nie tylko do pisania postów, przede wszystkim do ĆWICZENIA i POPRAWIANIA RELALCJI z MOIM PSEM! Mimo wielokrotnych wątpliwości i załamań, nareszcie pozułam, że jeszcze nic straconego! Teraz tylko dopracować świadomość ciała do perfekcji i zabieramy się za voulty! Rok szkolny już sie zaczął, ja zmieniłam szkołę, więcej nauki = mniej czasu dla psa... ale jakoś daję radę, codziennie chodzimy na długie spaery, ćwiczymy, zacieśniamy węzi i (UWAGA!) bawimy sie zabawkami, co do niedawna było nie do pomyślenia, a także coraz częściej spacery te odbywają sie bez smyczy/linki! Przeczytałam pod koniec wakacji cudowny artykuł na temat relacji człowiek-pies. Zrozumiałam, że dla Rudiego po prostu nie jestem fajna, bo lepsze są zapaszki i ganianie ptaków (na szczęście jest już lepiej!). Postanowiłam to zmienić.
Tak... Czekają nas zmiany.
ZMIANY NA LEPSZE!



Chciałam was jeszcze raz bardzo przeprosić za zaniedbanie bloga. Powracamy z nowym zapalem, nowymi planami, nową energią, nowymi wspomnieniami.
Tak.
To nie jest koniec...
To... dopiero początek.


Ps: Jak sami pewnie zdążyliscie zauważyć, trochę sie tych zdjęc uzbierało...  ;3 (a to i tak tylko jedna trzecia wszystkich...:P)

14 komentarzy:

  1. Bardzo zgrabnie opisane wakacje i początek września :)
    Szkoda, że tak wciąż się mijamy, mam nadzieję, że przyjdzie dzień w którym pogadamy dłużej niż trzy minuty :D *może wizyta w schronie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też byłam na Mazurach w tym roku, ale u nas przez 2 tygodnie świeciło słoneczko :). Cieszę się, że wrócliście i macie nowy zapał do pracy. Też bym chciała zostać wolontraiuszem w schronisku, ale do tego jeszcze +3 lata, jeżeli się nie mylę :/. Piękne zdjęcia, boniu jak się cieszę!

    Hania&Fiona
    Może jeszcze nas pamiętasz?
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki długi post :D Ale przeczytałam cały ;)
    Od jakiegoś czasu myślałam, że porzuciłaś blogowanie a ty proszę :D
    Gratuluje sukcesów! Dobrze, że Rudi czuje się lepiej.
    Cudne zdjęcia! Mam polubionego twojego fp, ale jakoś nie skojarzyłam Cię z tym blogiem :P
    Chciałabym wypisać naj naj zdjęcia, ale przepraszam - są zbyt ładne :/ :D

    Pozdrawiam!
    http://poprostuzuzia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie :) piękne zdjęcia ;) super że są postępy :) wiem jakie to uczucie bo ją z Kentucky'm też dużo postępów zrobiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można wiedzieć co to za artykuł na temat relacji człowiek-pies?

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo długi i fajny post, kocham twojego rudziaka./ Fajnie że wróciłaś. Zapraszamy do nas w końcu my też mamy blog o TTB :) ---> przygodys.blogspot.com mamy nadzieję że wpadniesz z Rudzikiem
    pozdrawiamy
    Laura i Szira

    OdpowiedzUsuń
  7. Peewnie , że pamiętamy! Zdjęcia są genialne! :) Gratulacje! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No w końcu post! Uwielbiam twoje zdjęcia, cześć już widziałąm na facebooku, ale, kurde, dziewczyno masz talent! :D
    Rudi, zdrowiej! Trzymam za was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. A już się bałam, że koniec z blogiem, całe szczęście to była pomyłka;)
    I myślę sobie, że sam post jest pełen pozytywnej energii, tak bardzo bardzo, to się czuje czytając:)
    Jeden post na stronę, naprawdę długi, a foty przecudowne, ja zwykle zresztą:) Miło, że działacie w schronisku, życzę sukcesów!
    Pozdrawiam!
    P.S.Mam nadzieję, że ty też nas jeszcze pamiętasz?
    mojepsieszalenstwo.blogspot.com
    oraz nowy blog
    ineedmyhuman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. My o Was nadal pamiętamy i czekamy na masę postów! :)
    Zdjęcia są świetne, na prawdę robisz OGROMNE postępy jeżeli chodzi o fotografie. Sama marzę o treningach w klubie agility, do najbliższego mamy 100 km. a na obecną chwilę jak dla mnie to sporo, aby dojeżdżać tam np. raz w tygodniu, stanowczo za daleko. Bardzo współczuje że Rudi chorował, słyszałam że z tego powodu nie pojechałaś na obóz z psem, wielka szkoda, jak pisałaś w poście tak na to czekałaś. Mimo to można wywnioskować że wakacje były udane.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo miło było Cię poznać! :D Liczę na to, że w końcu poznam też Rudiego :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak fajnie że wróciliście :) uwielbiam twojego bloga :)
    Zdjęcia jak zwykle świetne

    Pozdrawiamy Ola&Luna

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurdę ile się u Was działo!
    Gratuluję sukcesu w agility, poszło was ekstra, a my wciąż nie mamy gdzie ćwiczyć.
    Super, ze wróciliście, bo już obawiał się, ze skończyłaś z blogowaniem :)
    Zdjęcia super, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo zdjęć, fajny tekst i ogólnie blog super :)
    Obserwuję, zapraszam! :D
    merry-dogs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza!
Jeśli chcesz, poleć swój blog, na pewno zajrzę!
Proszę o nieurzywanie przekleństw i zachowanie kultury osobistej!